Trwająca od paru lat moda na kosmetyki ekologiczne wydaje się zataczać coraz szersze kręgi oraz zyskiwać coraz więcej zwolenników. Eko kosmetyki nie zawierają żadnych sztucznych składników, nie korzystają z substancji pozyskiwanych z roślin modyfikowanych genetycznie ani nie są testowane na zwierzętach. Wszystko to wpływa na ich dobroczynne działanie – eko kosmetyki działają na skórę odżywczo, dbając o jej kondycję, do minimum ograniczając ryzyko alergii. Wszystkie te zapewnienia brzmią zachęcająco, jak jednak wygląda rzeczywistość?

fot.photos.demandstudios.com
Kręta droga do prawdy
Gdzie pojawia się popyt na konkretne towary, tam rośnie też podaż. Jak grzyby po deszczu powstają kolejne firmy, produkujące eko kosmetyki oraz sklepy je rozprowadzające. Kiedy jednak możliwość zarobku jest tak oczywista, pojawia się szeroka szara strefa, w której działają różnej maści oszuści i nieuczciwi biznesmeni. Możliwości matactw jest bardzo wiele – oszukiwać można już na etapie produkcji. Istnieje wiele certyfikatów licencjonujących kosmetyki ekologiczne, jednak konsumenta można dość łatwo omamić, wykorzystując jego niewiedzę na ten temat. Powstają w ten sposób certyfikaty własnej produkcji, dołączane do kosmetyków nie mających z bio kosmetykami nic wspólnego.
Uwaga na oszustów
Kolejnym etapem oszustw jest sieć dystrybucji, gdzie sklepy i specjalne portale promują kosmetyki jako ekologiczne, kiedy te nie mają z ekologią nic wspólnego. Kiedy więc jesteś zielony, warto jest byś przed zakupem kosmetyków czy żywności zdobyć fachową wiedzę na ten temat. Nie daj się oszukać
Zanim kupisz jakiekolwiek eko kosmetyki dokładnie sprawdź ich skład oraz markę producenta.





